Spot Reklamowy!
Spot Reklamowy!
To bardzo stary zwyczaj, kontynuowany do lat osiemdziesiątych XX wieku. W niektórych miejscowościach sporadycznie trwa do dziś. Odbywa się on od listopada do lutego.
Darcie pierza zajmowało dużo czasu, zajęcie lekkie, ale dość żmudne i czasochłonne. W większym gronie było szybciej i weselej. Przychodziły kumy, sąsiadki. Wiosną i przed zimą wszystkie gęsi były podskubane, więc piórek uzbierało się zawsze sporo. Przechowywano je w płóciennych workach, poszewkach na poduszki, później w kartonach nazywanych w gwarze spiskiej baksami. Wieczorem po oporządzeniu dobytku zaczynało się „poranie”. Uczestniczyły w nim mężatki, panny, a nawet dzieci.
Stół ustawiono w izbie tak, by wokół niego mogło usiąść jak najwięcej chętnych do porania. Na środek stołu wysypano piórka, po które sięgały „poracki”. Dla wygody każda na kolanach miała miskę, do której wędrowały odarte części pierza, zaś niepotrzebne, twarde części piórek (kłońce, śtyńce) rzucano na podłogę (foszty). Pierz z misek wsypywano do drewnianych szaflików lub kartonów.
Żeby czas się nie dłużył, mówiono o wszystkich aktualnych i „godnych uwagi” wydarzeniach we wsi. Często ploteczki rosły w plotki. Była to też okazja do przypomnienia legend, różnych starych opowieści, wydarzeń historycznych dotyczących wsi lub regionu, dzielenia się wspomnieniami oraz okazja do śpiewania.
Dziewczęta starały się drze piórka szybko i dokładnie, gdyż starsze gaździny lubiły przygadywać, żartować, chwalić albo zganić. Żadna nie chciał „podpaść”.
Obecni w domu w czasie prucia, mężczyźni nie brali udziału. Siadali najczęściej blisko pieca, reperowali uprząż konia, jakieś drobiazgi, pletli wiklinowe koszyki, opołki, dogadywali.
Po dwóch lub trzech godzinach, gospodyni dawał „juzyne' czyli poczęstunek. 
W każdym domu prucie trwało kilka wieczorów, u bogatszych gospodyń nawet kilkanaście. Ostatni wieczór bywał zawsze najweselszy.