Spot Reklamowy!
Spot Reklamowy!
W drugi dzień świąt wielkanocnych odbywa się tradycyjna „polywacka”. Różne jednak były pory polewania. W jednych miejscowościach polewano bardzo wcześnie rano, by zdążyć obejść upatrzone dziewczęta do sumy.
Na sumę dziewczęta szły już wysuszone, wystrojone, a po południu gościły kawalerów. Natomiast w innych polewanie zaczynało się po sumie. Nasi dziadkowie zawsze mówili: bez wielkom omsom, czyli w czasie sumy, dobry katolik nie chodzi do cudzego domu. Widać z jakim szacunkiem odnoszono się do niedzielnej mszy „wielkiej”.
Tradycja każe chłopcom polewać dziewczyny. Mali zazwyczaj polewali garnuszkiem i cieszyli się, kiedy za to dostawali święcone jajko, dobre kołacze, ciastka z foremek. Szli najczęściej od domu do domu , by uzbierać jak najwięcej łakoci. Lubili też robić psikusy koleżankom, jak którąś spotkali na podwórku lub w sieni też lali ile wody starczyło. Kawalerowie z reguły polewali obficie, najwygodniej było polać dziewczyny przy studni. Korzystali też z wody, która często w sieni nanoszona była w dużym, drewnianym szafliku, Żeby gospodyni miała pod ręką. Niektóre panny opróżniały w tym dniu szafliki, zamykały studnie, kryły wiadra z wodą. Inne zaś specjalnie wszystko napełniały, chciały być solidnie polane. Nie do rzadkości należało wyciąganie dziewczyn nad potok lub strugę i oblewanie woda tak, by nie została przysłowiowa biała nitka.
Kiedy kawalerowie przychodzili do domu, dziewczyny częstowały najczęściej trunkiem.
Wieczorem organizowano „potańcówki”. Po długim okresie postu zabawa trwała najczęściej do rana.